piątek, 3 maja 2013

Deszczówka nie majówka



A miało być tak pięknie... a za oknem ciągle pada! Ehhhh... trochę energii i entuzjazmu uchodzi z człowieka patrząc za okno! Ale nie ma co! Trzeba szukać inspiracji nie tylko na zewnątrz! Dzielnie ćwiczyłyście od niedzieli? Nie było mnie długo ale tak to już jest, że większość narzeka na brak czasu i ja się nie wyłamię w tym momencie jakąś inną wymówka :-) 
Muszę przyznać sama przed sobą, że jestem dumna z siebie i swojej wytrwałości! Mimo tego, że brzuszek coraz większy (ale jeszcze nie ogromny) ciągle znajduje chęć do ćwiczeń! Polecam gorąco każdemu! :-) Uwzniośla! Ostatnio zajęłam się śledzeniem - póki co - poczynań niejakiej Zuzany Light . Obserwuje nie  ćwiczę bo znając siebie od razu dałabym się ponieść energii i zaczęła wszystko wykonywać. Forma jej ćwiczeń podobna jest to formy jaką Ewa Ch. przyjęła z tą różnicą, że Zuza jest bardziej hard! No i jak dla mnie bardziej motywująca! Taka harda baba :-) Ewa raczej w delikatność bardziej ubrana (nie mówię o treningach). A ja lubię tak ciężko, po męsku! Burpees z pompką a nie tylko wyrzut nóg w tył i wyskok! Co ja będę tutaj pisać, jak kogoś zainteresuje Zuzana to polecam odwiedzić jej kanał na yt http://www.youtube.com/user/ZuzkaLight?feature=watch znajdziecie tam wszystko, od różnorodnego treningu po porady dietetyczne i nieschodzący uśmiech z jej twarzy :-)
W związku z Zuzą mam poważne plany po ciążowe, gdy moja waga lekko się zmniejszy i obciążenie na stawach nie będzie takie znaczące. Już zaczęłam planować powoli powrót do formy po ciąży (chociaż liczę, że forma tylko nieznacznie spadnie). Ściągam filmiki, robię plany treningowe, które będzie można wykonać w domu przy śpiącym dziecku (na pomoc w sprzątaniu liczę od Męża :*), powoli planuję powrót do pełnoetatowego biegania i chcę w to włączyć treningi siłowe inspirowane Zuzką. Jestem pozytywnie nastrojona i wiem, że jak się chce to żadne przeciwności nie pokrzyżują nam planów! Nie ma żadnych wymówek! Na szczęście na mojego Maćka w tej kwestii można liczyć! :-) Postaram się go namówić, żeby czasem poćwiczył ze mną Zuzkę ;) Bo z bieganiem może być gorzej, on ma swój mały rower :-) no i skatepark :D 
Ostatnio coś z jedzeniem mam problemy, w tym sensie, że jakoś niezbyt mocno dopisuje apetyt, znaczy się jest ale 3-4 posiłki dziennie to max... I to małe... Ale najwidoczniej organizm mój i Jaśminy nie potrzebuje za dużo. Ciągle staram się, żeby dieta była bogata w warzywa przede wszystkim! Owoce też, ale raz dziennie raczej! Dużo złożonych węglowodanów, brązowy ryż, kasze, ciemne pieczywo, pestki dyni i słonecznika, zielenina. Dużo nabiału i wody mineralnej :-) Ciekawe jak tam moje wyniki badań, dowiem się w poniedziałek :-) 
Mam już za sobą 12 dni squat challenge, dzisiaj dzień odpoczynku, jutro 120 squatów. 110 robię bez zająknięcia na raz, chociaż pod koniec uda lekko puchą :D
Wczoraj był trening (standard), squat, godzinna joga i chwila relaksu - sauna!! Godzina sauny z mężem świetnie robi! Jaśminie chyba też się podobało (dodam, że przed ciążą i w ciąży systematycznie korzystałam z ciąży i korzystam) bo lekko pukała :-) Jedyna zmiana to taka, że zamiast trzech serii po 15 na górnej półce  są trzy serie po 15 na dolnej ławce, gdzie temperatura jest nieco niższa! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz