Dzisiaj pierwszy dzień zmagań z internetowym dzienniczkiem i małym wirtualnym nadzorem nad samą sobą.
Po ciąży pomierzę się dokładnie, teraz to w ogóle nie ma sensu :-) jedyne co mogę to napisać, że ważę ok. 61kg przy wzroście 169cm (waga sprzed ciąży to 52,5kg).
Za chwilę zaczynam swój mały trening :-)
w związku z ciążą jedynym zaostrzeniem i rygorem sobie narzuconym jest
pilnowanie tętna, więc ostatnio trening hard z Zuzką Light poszły na
chwilę w odstawkę a zamieniłam je na Ewę Chodakowską z kilkoma własnymi
modyfikacjami dotyczącymi jedynie poprawności wykonywania danych ćwiczeń :-) Później przejdziemy do wyzwania Squat :-) Dzień drugi już za mną póki co bez obciążenia ze względu na małą dziewczynkę w moim brzuszku :-)Zobaczymy jakie będą tego rezultaty po ciąży.
Wieczorem przeszłam się do fitness clubu na spinning – czyli trening
interwałowy na rowerze stacjonarnym pod dyktando trenera i w rytm
muzyki! Polecam gorąco!
A co do diety (znaczy się sposobu odżywiania) to nadmienię tylko, że
od 10 lat nie tknęłam mięsa, teraz jedynie w okresie ciąży zaczęłam w
małych ilościach spożywać ryby, zagłuszając swoje sumienie… A to
wszystko z braku czasu, oczywiście, na gotowanie.
Dzisiaj było: zdrowe kanapki z chleba żytniego, polane olejem
rzepakowym, dużo szczypiorku i pomidorów no i masło orzechowe! Do tego
szklanka kawy z dużą ilością świeżego mleka (siostra ma
gospodarkę i krówki, a co za tym idzie swoje mleko!)! Drugiego śniadania
nie było niestety… Ale obiad był i to jaki! Filiżanka zupy krem
groszkowo-cukiniowej a na drugie brązowy ryż z sosem pomidorowym z
marchewką, pietruszką, selerem i zieloną soczewicą! Po Ewie kolacja czyli omlet z warzywami polany jogurtem greckim i grubo obsypane kiełkami!! Po spinningu mała porcja czyli żytni z masłem orzechowym, białym serem i bananem. Mój brzuszny elf (Jaśminka) chyba lubi takie smaki bo od razu zaczyna się poruszać, kopać, skakać, przewracać :-)
Dobrej nocy! Sen jest niezwykle ważny! Dla mnie w szczególności :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz