Dawno na blogu nie byłam, obecnie bardziej "żyje" profil na facebooku. Dzisiaj postaram się to zmienić.
Właśnie rozpoczęłam 38 tydzień ciąży, czyli zostały nam już tylko 2 tygodnie do porodu (jak dobrze pójdzie). Mam mnóstwo energii, świetne samopoczucie, tryskam humorem i entuzjazmem (i nie piszę tego ironicznie). Ciągle zastanawiam się jak to jest do końca z tymi treningami i ćwiczeniami w czasie ciąży... Nie mówię tutaj tylko o spacerkach i basenie ale o konkretniejszych wyzwaniach. Przyznam się, że przez cały okres trwania ciąży nie zrezygnowałam z ruchu, ba, nawet teraz mi to nie w głowie... No właśnie ale czy dobrze? Może czas trochę odpuścić... Ale, ale... intuicyjnie czuję, że jest dobrze, że pomaga, że świetnie się czuję więc czemu niby rezygnować? Oczywiście, zaznaczam, że wielkość mojego brzucha nie jest jakaś powalająca więc nie ogranicza on mi zbytnio mobilności. W 33 tygodniu zrezygnowałam już z biegania, taką mieliśmy umowę z Mężem, że po uczestnictwie w II Biegu Piastów Śląskich (9.06) przeciw białaczce na 10km 700m przestanę do końca ciąży, i słowa prawie dotrzymałam (dwa razy je złamałam ale na krótkich dystansach - 3km). Hmmmm... moim uzależnieniem jest chyba pot, nie potrafię tak poćwiczyć, żeby się nie spocić... Jak się nie spocę to mam wrażenie, że coś na pół gwizdka "odwaliłam". Zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia jakichś informacji na temat wysiłku fizycznego w ciąży, na polskich stronach znalazłam te same teksty, wytarte slogany, żadnych uzasadnionych stanowisk ani chociażby tak zwanych "świadectw" dobrych i złych stron uprawiania sportów w ciąży. Natomiast już na stronach anglojęzycznych takich informacji jest o wiele więcej i są bardziej rzetelne. Znalazłam informacje o kobietach, które do końca ciąży uprawiały CrossFit i ani im ani dzieciom nic nie było, wręcz przeciwnie dzieci rodziły się duże, silne, spokojniejsze... I bądź tu mądry... Moja "ciążowa" przygoda powoli dobiega końca, dylematy z tym związane niedługo same się rozwiążą, ale chciałam trochę także pomóc innym kobietom, które będąc w tym pięknym stanie nie będą chciały rezygnować z siebie i własnych pasji...
Po ciąży, gdy zostaje już tylko wspomnienie po brzuszku, przychodzi czas na macierzyństwo, a tutaj wydaje się mi, że wystarczy dobra organizacja czasu, pomoc Męża i można dalej się rozwijać w temacie sportu. Wystarczy chcieć! Jak umysł chce to nie szuka wymówek tylko rozwiązań!
A dla zainteresowanych tematem podam niżej link do artykułu na polskiej stronie, który trochę mnie podniósł i dał nadzieje, że jednak coś w tym temacie zaczyna się u nas zmieniać!

Witaj! Czasami tu zaglądam i już kilka razy miałam skomentować :) Po pierwsze super robota...mnie się nie chciało w ciąży pisać o wielu rzeczach, a ciąża i poród była zagranicą. W skrócie w Polsce jest totalne pójście na łatwiznę, zakaz, nakaz bez myslenia. Utarte schematy i rady względem ciężarnych, a potem dzieci i koniec kropka. A to nieprawda. Można być aktywnym, uprawiać sporty, można a nawet trzeba dbać o sylwetkę...krótko piszą :p mam nadzieję, że poród będzie prędki, a później tez postawisz się utartej sztampie. Oczywiście nie krytykuję wszystkiego, ale najbardziej denerwuje mnie, jak coś trzeba robić tak, a nie inaczej, bo tak :) I tak jak piszesz...na stronach innojęzycznych jest rzetelniej, a już na pewno z dowodami na każdą stronę medalu :) Uff się jednak rozpędziłam :) Pozdrawiam!!
OdpowiedzUsuń